Łukasz Lubosz

O mnie


Programowaniem zajmuję się od ponad 30 lat, czyli zacząłem w czasach, kiedy informatyk wydawał się być tworem abstrakcyjnym. Pierwsze komercyjne zlecenie wykonałem w wieku 16 lat starając się pogodzić deadline z koniecznością nauki słówek po niemiecku na kolejny sprawdzian w liceum.

Moja wiedza wtedy pochodziła wyłącznie z książek zakupionych w lokalnej księgarni "Pegaz", IDE którego używałem, to było środowisko Borland C++ pozyskane na bazarze ze średnio legalnymi płytami CD, a ja uczyłem się jak działa komputer na próbach i błędach. Szczególnie na błędach. Jednak jako nastolatka w latach '90 niewiele mnie to obchodziło.

Ogromnym wsparciem okazał się nauczyciel informatyki w moim liceum, Tomek (serdecznie pozdrawiam) który nie dość, że był kompetentny, to chętnie dzielił się wiedzą i co ważne - doświadczeniem. Między innymi wyjaśnił mi o co chodzi w SQL i pokazał Iron Maiden. Stałem się wielkim fanem obu.

Prawdziwy przełom nastąpił, kiedy udało mi się zakupić modem telefoniczny Zoltrix o zawrotnej prędkości 33.6 kbps. Raczkujący Internet dostarczał niezwykłą usługę IRC (Internet Relay Chat, można powiedzieć, że obok Usenetu było to pierwsze medium społecznościowe). Na IRC poznałem wielu specjalistów, znacznie lepszych ode mnie, zacząłem się od nich uczyć i wygenerowałem gigantyczny rachunek telefoniczny który spłacałem miesiącami.

Początek lat 2000 to były ciężkie czasy, w Polsce panował kryzys gospodarczy, a trzeba było znaleźć pracę. Jako dość bystry chłopak zostałem przyjęty do magazynu logistycznego, gdzie dzielnie ewidencjonowałem majonezy i herbaty należące do takiej dużej korporacji, której nazwa zaczyna się na U. Popełnialiśmy masę błędów, więc postanowiłem nieco usprawnić naszą pracę i wieczorami napisałem prosty system WMS (pod dumną nazwą Aegis) i zaprezentowałem w pracy. Od tego momentu posadzili mnie za komputerem i kazali rozwijać to oprogramowanie.

W tamtych czasach byłem też członkiem PLUG (Polish Linux Users Group), stowarzyszenia, które miało na celu propagowanie wiedzy na temat otwartego oprogramowania. Chyba można powiedzieć, że się udało, skoro dzisiaj Linuxa można znaleźć nawet w zegarku. Albo mieliśmy szczęście.

Potem wielki sukces, pierwsza praca jako programista! I to nie byle gdzie, w wydawnictwie Helion, które znane każdemu człowiekowi z branży kojarzyło się z dobrze wydanymi książkami informatycznymi. Rozwijałem ich księgarnię internetową. Napisaną w Perlu :)

Później wiele lat prowadziłem własną działalność tworząc projekty z wielu różnych branż (między innymi napisałem oprogramowanie wspierające działanie Centrum Badawczo Rozwojowego kliniki American Heart of Poland).

Punktem zwrotnym w mojej karierze był rok 2012, kiedy zadzwonił do mnie prezes gliwickiej firmy Spot. Potrzebował wsparcia przy projekcie dla klienta z USA. Budowaliśmy duży portal społecznościowy. Zostałem tam dyrektorem produkcji.

Firma została przejęta przez znacznie większy podmiot, a ja - ceniąc sobie pracę bardziej nastawioną na konkretne cele niż zarządzanie zasobami ludzkimi na wynajem - przeszedłem do gliwickiego SkyGate gdzie objąłem stanowisko CTO.

Po jakimś czasie zostałem zaproszony do współpracy przez mojego kolegę, Norberta. Produkowaliśmy oprogramowanie dla klienta z Nowego Jorku przy użyciu najlepszych możliwych praktyk w tamtych czasach. Pracowałem w gronie świetnych inżynierów, niejednokrotnie lepszych ode mnie. Tam pierwszy raz na produkcyjnym rozwiązaniu wdrażaliśmy Domain Driven Design. Tam też pierwszy raz spotkałem ludzi, którzy rzeczywiście rozumieli czym to DDD właściwie jest.

Następnie objąłem stanowisko CTO w warszawskiej spółce Fintech Solutions. Projektowaliśmy systemy dla obsługi produktów finansowych. Korzystając z mojego doświadczenia uzyskanego w poprzednim projekcie oraz fantastycznych ludzi, udało się stworzyć bardzo ciekawe i dopieszczone architektonicznie rozwiązania. Świat finansów okazał się być dla mnie niezwykle ciekawy, postanowiłem zostać w nim na dłużej.

Obecnie pracuję na stanowisku managera projektów technologicznych w PayPo, które jest liderem płatności odroczonych w Polsce. Na co dzień mam do czynienia z potężnym, wydajnym i skalowalnym systemem, który obsługuje setki tysięcy operacji dziennie. Jestem tam odpowiedzialny za opiekę projektów, gdzie łączą się zapotrzebowania biznesowe z technologicznymi. Dodatkowo aktywnie wspieram firmę w rozwoju na rynku rumuńskim.

A w domu sięgam po gitarę i się zastanawiam, kiedy zniknęła moja sympatia do Iron Maiden. Na szczęście SQL wciąż lubię.